Chiny planują ograniczyć przyspieszenie samochodów przy uruchamianiu – nowe przepisy mogą zmienić sposób, w jaki ruszamy z miejsca

Chiny planują ograniczyć przyspieszenie samochodów przy uruchamianiu – nowe przepisy mogą zmienić sposób, w jaki ruszamy z miejsca

Rewolucja w chińskich przepisach motoryzacyjnych – koniec błyskawicznego startu?

Era samochodów elektrycznych zrewolucjonizowała sposób, w jaki postrzegamy osiągi. Jeszcze dekadę temu przyspieszenie do 100 km/h w czasie krótszym niż 3 sekundy było domeną supersamochodów z najwyższej półki. Dziś potrafią to nawet rodzinne sedany i crossovery.

Jednak chińskie władze zamierzają wprowadzić regulacje, które mogą ograniczyć ten „elektryczny szał prędkości”. Według najnowszego projektu przepisów, każdy samochód osobowy sprzedawany w Chinach będzie musiał po uruchomieniu działać w trybie domyślnym, który ograniczy jego możliwości przyspieszania.

Oznacza to, że pojazd nie będzie mógł rozpędzić się do 100 km/h (62 mph) szybciej niż w pięć sekund, dopóki kierowca ręcznie nie aktywuje trybu o pełnych osiągach.

Nowy standard: „Technical Specifications for Power-Driven Vehicles Operating on Roads”

Proponowane zmiany zostały ujęte w projekcie normy o nazwie „Technical Specifications for Power-Driven Vehicles Operating on Roads”, która ma zastąpić obowiązujący od 2017 roku standard GB 7258-2017. Obecne przepisy nie zawierają żadnych ograniczeń dotyczących przyspieszania po uruchomieniu pojazdu, dlatego nowa wersja stanowi istotną zmianę w podejściu do bezpieczeństwa drogowego.

Zgodnie z punktem 10.5.4 nowego projektu: „Po każdym włączeniu zasilania lub zapłonu w pojeździe pasażerskim (z wyjątkiem automatycznego systemu start-stop), pojazd powinien znajdować się w stanie, w którym czas przyspieszenia do 100 km/h nie jest krótszy niż 5 sekund.”

W praktyce oznacza to, że samochód po każdym uruchomieniu silnika – niezależnie, czy elektrycznego, czy spalinowego – wystartuje w „trybie spokojnym”. Kierowca będzie musiał ręcznie aktywować bardziej dynamiczny tryb jazdy, jeśli zechce uzyskać pełną moc.

Jak miałby działać tryb ograniczonej mocy?

Ograniczenie osiągów ma być realizowane wyłącznie za pomocą oprogramowania. Działałoby ono podobnie do znanych dziś trybów „Eco” lub „Comfort”, które ograniczają moc silnika i moment obrotowy, aby zwiększyć efektywność i poprawić bezpieczeństwo.

W przeciwieństwie jednak do obecnych rozwiązań, nowy tryb w Chinach byłby automatycznie aktywowany przy każdym uruchomieniu auta – niezależnie od wcześniejszych ustawień. Dopiero ręczna zmiana trybu pozwoliłaby kierowcy cieszyć się maksymalnym przyspieszeniem.

Dlaczego Chiny chcą wprowadzić to ograniczenie?

Chiński rząd od lat intensywnie pracuje nad poprawą bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz nad kulturą jazdy w miastach. Wraz z rozwojem rynku samochodów elektrycznych, które często oferują ekstremalne przyspieszenie, wzrosła liczba incydentów związanych z utratą panowania nad pojazdem tuż po starcie.

Nowe przepisy mają na celu ograniczenie gwałtownych startów spod świateł i poprawę bezpieczeństwa nie tylko kierowców, ale również pieszych i innych uczestników ruchu.

Ponadto inicjatywa wpisuje się w szerszą strategię „inteligentnego zarządzania ruchem” w Chinach, gdzie coraz większy nacisk kładzie się na kontrolę zachowań kierowców poprzez oprogramowanie i dane telemetryczne.

Kogo najbardziej dotknie nowe prawo?

Choć przepisy mają dotyczyć wszystkich samochodów osobowych, największe konsekwencje odczują właściciele superszybkich aut elektrycznych. Modele takie jak Xiaomi SU7 Ultra (1,98 s do 100 km/h), Zeekr 001 FR (2,02 s), Tesla Model S Plaid (2,1 s) czy BYD Yangwang U9 (2,36 s) zostaną zmuszone do startu w znacznie łagodniejszym tempie.

W praktyce nie oznacza to trwałego ograniczenia ich osiągów – kierowca wciąż będzie mógł aktywować pełną moc. Jednak konieczność robienia tego po każdym uruchomieniu samochodu może być dla wielu użytkowników uciążliwa.

Europa również stawia na elektroniczne ograniczenia – ale łagodniejsze

W Unii Europejskiej od kilku lat obowiązuje wymóg montowania w nowych pojazdach systemów ostrzegających o przekroczeniu prędkości (ISA – Intelligent Speed Assistance). Różnica polega jednak na tym, że europejskie systemy tylko ostrzegają kierowcę, nie ograniczając faktycznie osiągów pojazdu.

Chińskie rozwiązanie idzie o krok dalej – zamiast polegać na samokontroli użytkownika, wymusza odpowiednie zachowanie przez domyślne ustawienia pojazdu.

Kolejna regulacja: obowiązkowe alarmy prędkości w dużych pojazdach

Równolegle z propozycją ograniczenia przyspieszenia pojawił się drugi projekt – „Safety Specifications for Power-Driven Vehicles Operating on Roads”, zawierający dodatkowe regulacje dotyczące prędkości.

Zgodnie z punktem 10.5.1: „Pojazdy pasażerskie o długości 6 metrów lub więcej muszą być wyposażone w funkcję alarmu przekroczenia prędkości, zdolną do aktywacji sygnału wizualnego lub dźwiękowego w momencie, gdy prędkość przekroczy dopuszczalny limit (nie większy niż 100 km/h), z wyjątkiem pojazdów posiadających urządzenia ograniczające prędkość.”

W praktyce przepis ten ma dotyczyć głównie limuzyn, busów i dużych SUV-ów.

Rolls-Royce Phantom VII Extended Wheelbase

Limuzyny pod lupą – czy Rolls-Royce będzie musiał „piszczeć”?

Większość SUV-ów i vanów nie przekracza sześciu metrów długości, ale niektóre luksusowe modele mogą podlegać nowemu obowiązkowi.

Dla przykładu: Rolls-Royce Phantom VII Extended Wheelbase ma długość 6092 mm, co oznacza, że zgodnie z nowym prawem musiałby być wyposażony w system alarmu przekroczenia prędkości.

Jego następca, Phantom VIII Extended, mierzy 5982 mm – i tym samym unika obowiązku instalacji alarmu, choć różnica wynosi zaledwie 10 centymetrów.

Czy to koniec emocji za kierownicą?

Wielu entuzjastów motoryzacji krytykuje projekt chińskich przepisów, argumentując, że nadmierna ingerencja w osiągi pojazdów odbiera radość z jazdy i wolność wyboru kierowcy. Zwolennicy zmian twierdzą jednak, że bezpieczeństwo publiczne powinno być ważniejsze niż indywidualne emocje.

W praktyce wpływ na codzienną jazdę może być niewielki – większość kierowców i tak nie wykorzystuje pełnych możliwości przyspieszenia swoich aut. Niemniej jednak zmiana ta może mieć znaczenie symboliczne, zapowiadając erę „cyfrowego ograniczania mocy” w imię bezpieczeństwa i porządku.

Możliwe konsekwencje dla producentów samochodów

Nowe przepisy wymuszą na producentach opracowanie dedykowanego oprogramowania ograniczającego przyspieszenie przy starcie. Będzie to oznaczało dodatkowe koszty rozwoju i homologacji pojazdów.

Niektórzy eksperci przewidują, że marki mogą wykorzystać tę okazję, by wprowadzić bardziej zaawansowane systemy zarządzania mocą, np. z automatycznym wykrywaniem warunków drogowych, pogody lub stylu jazdy kierowcy.

W dłuższej perspektywie regulacja ta może przyspieszyć rozwój inteligentnych systemów bezpieczeństwa i zbliżyć Chiny do całkowicie autonomicznego ekosystemu transportowego.

W stronę przyszłości – czy świat pójdzie śladem Chin?

Choć propozycja brzmi kontrowersyjnie, nie można wykluczyć, że inne kraje pójdą podobną drogą. Ograniczenia programowe to prosty sposób na zmniejszenie ryzyka wypadków bez fizycznej ingerencji w konstrukcję samochodu.

Jeśli chińskie przepisy wejdą w życie i okażą się skuteczne, istnieje duże prawdopodobieństwo, że podobne rozwiązania zostaną rozważone również w Europie czy Ameryce Północnej.

Podsumowanie: nowa filozofia mocy

Planowane przez Chiny ograniczenia to nie tylko kolejny przepis – to sygnał zmiany filozofii w podejściu do motoryzacji. W świecie, w którym samochody elektryczne potrafią osiągać setkę w mniej niż 2 sekundy, rządy zaczynają zadawać pytanie: czy to nadal potrzebne, czy już niebezpieczne?

Nowe regulacje mogą być początkiem epoki, w której technologia nie tylko daje moc, ale też ją kontroluje – dla dobra wszystkich uczestników ruchu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta witryna jest zarejestrowana pod adresem wpml.org jako witryna rozwojowa. Przełącz się na klucz witryny produkcyjnej na remove this banner.