Nowe samochody w Europie obserwują kierowców kamerami. Obowiązkowy monitoring trafia do wszystkich aut

Nowe samochody w Europie obserwują kierowców kamerami. Obowiązkowy monitoring trafia do wszystkich aut

Kamery monitorujące kierowcę stają się obowiązkowym wyposażeniem

Od teraz wszystkie nowe samochody sprzedawane na terenie Unii Europejskiej muszą być wyposażone w system monitorowania uwagi kierowcy. To jedna z największych zmian w przepisach dotyczących bezpieczeństwa drogowego od wielu lat. Celem nowych regulacji jest ograniczenie liczby wypadków spowodowanych rozproszeniem uwagi, jednak rozwiązanie od początku wzbudza wiele emocji.

Nowe przepisy obejmują około 15 milionów pojazdów rocznie. Oznacza to, że praktycznie każdy nowy samochód opuszczający europejskie salony będzie analizował zachowanie kierowcy za pomocą kamery umieszczonej we wnętrzu pojazdu.

Choć rozwiązanie ma zwiększać bezpieczeństwo, wielu użytkowników zastanawia się, gdzie przebiega granica między ochroną życia a ingerencją w prywatność.

Jak działa system monitorowania kierowcy?

Nowe rozwiązanie nosi nazwę Advanced Driver Distraction Warning (ADDW). System wykorzystuje kamerę na podczerwień oraz specjalistyczne algorytmy analizujące ruch głowy, kierunek spojrzenia i czas, przez jaki kierowca odwraca wzrok od drogi.

Oprogramowanie tworzy wirtualną mapę wnętrza samochodu. Szczególną uwagę poświęca takim elementom jak zestaw wskaźników, ekran multimedialny, kierownica czy konsola środkowa. To właśnie tam kierowcy najczęściej kierują wzrok podczas obsługi pojazdu.

Jeżeli system uzna, że kierowca zbyt długo nie obserwuje drogi, uruchomi ostrzeżenia wizualne oraz dźwiękowe.

Kiedy samochód uzna, że jesteś rozproszony?

Przepisy określają konkretne wartości czasowe. Przy prędkościach od 20 do 50 km/h kierowca może odwrócić wzrok od drogi maksymalnie na około sześć sekund. Przy wyższych prędkościach limit skraca się do około 3,5 sekundy.

Producenci uwzględnili również niewielką tolerancję czasową, która ma ograniczać liczbę fałszywych alarmów wynikających z naturalnego mrugania czy krótkiego spojrzenia na deskę rozdzielczą.

W praktyce jednak wielu testerów już teraz zwraca uwagę, że systemy bywają zbyt czułe i potrafią reagować nawet podczas normalnej jazdy.

Dlaczego Unia Europejska wprowadza takie rozwiązania?

Według danych Komisji Europejskiej rozproszenie uwagi odpowiada za od 10 do 30 procent wszystkich wypadków drogowych. Ustawodawcy szacują, że obowiązkowy monitoring kierowcy może przyczynić się do uratowania nawet 25 tysięcy osób do 2038 roku.

Podobne dane pochodzą również ze Stanów Zjednoczonych. Amerykańska agencja NHTSA wskazuje, że nieuwaga kierowców odpowiada za znaczną część śmiertelnych oraz poważnych kolizji.

To właśnie dlatego podobne przepisy mają zostać wprowadzone również na rynku amerykańskim w ciągu najbliższych kilku lat.

Europa to dopiero początek. USA przygotowują podobne regulacje

Choć wielu kierowców traktuje nowe europejskie przepisy jako lokalny problem, rzeczywistość wygląda inaczej. W Stanach Zjednoczonych trwają już prace nad obowiązkowym wdrożeniem systemów monitorowania kierowców w nowych samochodach około 2027 roku.

Można więc przypuszczać, że rozwiązania testowane dziś w Europie staną się wkrótce standardem również na innych światowych rynkach.

To pokazuje, że producenci samochodów coraz mocniej rozwijają technologie analizujące zachowanie kierowcy, traktując je jako integralny element nowoczesnych systemów bezpieczeństwa.

Prywatność pod znakiem zapytania

Najwięcej kontrowersji budzi jednak kwestia przetwarzania danych. Oficjalne przepisy Unii Europejskiej zakładają, że system ADDW powinien działać w zamkniętej architekturze, bez przesyłania danych poza pojazd.

Organizacje zajmujące się ochroną prywatności zwracają jednak uwagę, że obecnie brakuje niezależnych mechanizmów kontrolujących producentów. Oznacza to, że kierowcy muszą w dużej mierze zaufać deklaracjom samych marek.

Dodatkowe wątpliwości pojawiły się po informacjach, że niektóre rozwiązania wykorzystują zewnętrzne serwery do przetwarzania części danych.

Motoryzacja a dane użytkowników

Obawy kierowców nie są przypadkowe. W ostatnich latach branża motoryzacyjna wielokrotnie była krytykowana za sposób wykorzystywania danych generowanych przez samochody.

Pojawiały się informacje o analizowaniu stylu jazdy oraz przekazywaniu danych firmom zajmującym się ich dalszym przetwarzaniem. W niektórych przypadkach informacje te miały trafiać nawet do firm ubezpieczeniowych, wpływając na wysokość składek.

To sprawia, że obowiązkowe kamery we wnętrzu pojazdów wywołują znacznie większe emocje niż wcześniejsze systemy bezpieczeństwa.

Nowe obowiązki producentów samochodów

Nowe obowiązki producentów samochodów

Monitoring kierowcy to tylko jeden z elementów nowych regulacji. Przepisy nakładają na producentów również obowiązek stosowania bardziej zaawansowanych systemów automatycznego hamowania awaryjnego (AEB), które potrafią wykrywać pieszych i rowerzystów.

  • obowiązkowy system monitorowania uwagi kierowcy,
  • udoskonalone systemy AEB z wykrywaniem pieszych i rowerzystów,
  • większa powierzchnia szyb zwiększająca widoczność,
  • dodatkowe testy bezpieczeństwa związane ze zużyciem opon.

To część szerszej strategii Unii Europejskiej mającej ograniczyć liczbę ofiar wypadków drogowych.

Nowoczesne systemy bezpieczeństwa wymagają precyzyjnych komponentów

Rozbudowane systemy wspomagania kierowcy coraz częściej współpracują z kamerami, radarami oraz zaawansowanym oświetleniem. Dlatego odpowiedni stan reflektorów ma dziś znacznie większe znaczenie niż jeszcze kilka lat temu.

W nowoczesnych samochodach wyposażonych w systemy ADAS warto stosować oryginalne lampy samochodowe. Reflektory OEM zapewniają właściwe parametry świetlne, homologację oraz pełną kompatybilność z elektroniką pojazdu, czego często nie gwarantują tańsze zamienniki.

To szczególnie istotne w autach wykorzystujących kamery i czujniki współpracujące z układami bezpieczeństwa.

Podsumowanie – większe bezpieczeństwo czy większa kontrola?

Obowiązkowy monitoring kierowcy to bez wątpienia jedna z najważniejszych zmian technologicznych ostatnich lat. Z jednej strony może realnie zmniejszyć liczbę wypadków spowodowanych nieuwagą. Z drugiej – rodzi pytania o zakres ingerencji w prywatność użytkowników.

Najbliższe lata pokażą, czy producenci samochodów oraz regulatorzy zdołają znaleźć właściwą równowagę pomiędzy bezpieczeństwem a ochroną danych osobowych. Jedno jest jednak pewne – kamery obserwujące kierowcę staną się wkrótce standardowym wyposażeniem większości nowych samochodów.

Tak. Zgodnie z nowymi przepisami Unii Europejskiej wszystkie nowe modele samochodów muszą być wyposażone w system monitorowania uwagi kierowcy.

System analizuje ruch głowy i kierunek spojrzenia kierowcy za pomocą kamery na podczerwień. Gdy wykryje zbyt długie odwrócenie wzroku od drogi, uruchamia ostrzeżenia.

Przepisy zakładają lokalne przetwarzanie danych, jednak organizacje zajmujące się ochroną prywatności zwracają uwagę na potrzebę skuteczniejszej kontroli producentów.

Tak. Amerykańskie regulacje zmierzają w kierunku obowiązkowego stosowania systemów monitorowania kierowcy w nowych samochodach około 2027 roku.

Fabryczne reflektory OEM zapewniają odpowiednie parametry oświetlenia oraz pełną współpracę z kamerami i systemami ADAS, zwiększając bezpieczeństwo jazdy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

💬 Asystent
AUTOLAMPS AI Sales Assistant
AUTOLAMPS – Chatbot Lead PL